Saturnia, tutaj w ciepłych, kaskadowo ułożonych, wodach termalnych zażywaliśmy kąpieli.

 


Te geotermalne źródła siarkowe są najbardziej znaną tego typu atrakcją w Toskanii. Myślę, że popularność ta wynika również z tego, że są darmowe. Dodatkowo, bogata w minerały, woda posiada właściwości lecznicze i terapeutyczne. Senior powinien dbać o kości, a więc korzystaliśmy z chwili i wygrzewaliśmy się na zapas, bowiem wiedzieliśmy, że na naszej trasie więcej takich źródełek już nie będzie.

Podobno, jak mówi legenda, źródło wypływa w miejscu, gdzie Jowisz podczas starcia z Saturnem uderzył w to miejsce piorunem. Geolodzy mają jednak zupełnie inne zdanie.

Woda o temperaturze 37,5°C spływając, tworzy najpierw wodospad. Następnie przelewa się przez trawertynowe zagłębienia w ilości około 800 litów / sekundę i tworzy niesamowicie spektakularne baseny termalne, które nazwane są – Cascate del Gorello. Ostatecznie wody te łączą się z wodami rzeki Albegna.
Widok term wspaniały, a wygrzewanie się na skalnych półkach to ciekawe doznanie. Choć, by się po nich poruszać, trzeba nie lada uważać na zagłębienia i inne niespodzianki, jakie niesie z sobą woda. Po wodnych atrakcjach ruszyliśmy do Bagnoregio -miasta, które umiera.

Toskania, znana na całym świecie, zachwyca każdego, kto ją odwiedza. My także byliśmy oczarowani jej urokiem. Jadąc krętymi, malowniczymi i często bardzo wąskimi drogami, podziwialiśmy wspaniałe krajobrazy. Często nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności pozachwycania się widokami, nie tylko spoza szyby samochodu.
Podobnie było i tym razem, gdy jechaliśmy do Bagnoregio. Zatrzymaliśmy się, by rozkoszować się widokiem wulkanicznego jeziora Bolsena (środkowe Włochy, w górach Vulsini, w prowincji Viterbo).

Powstało ono około 370 000 lat temu.
W mieście Bolsena się nie zatrzymaliśmy. Według nas mieliśmy ciekawszą miejscowość do odwiedzenia.
 

Umierające Miasto”-   ” La città che muore” –tak nazywana jest ta miejscowość -Civita di Bagnoregio.

Współczesne centrum nie jest zbyt ciekawe. Ot, jedno z wielu małych miasteczek. W dzień naszego pobytu był potworny upał. Czekaliśmy więc do popołudnia. Wyruszyliśmy pieszo do miejsca, które nas tu przyciągnęło. 
Po ponad 20 minutach marszu od parkingu schodzimy schodami w dół i droga już sama kieruje w stronę starego, historycznego city. Pierwsze wrażenie było wręcz oszałamiające. Spoglądaliśmy na domy pamiętające bardzo odległe czasy. Są one usytuowane na bardzo stromym zboczu. Patrząc na nie można mieć wrażenie, że za chwilę runą w przepaść. Jest to na pewno widok niepowtarzalny i bardzo malowniczy. Staliśmy dobrych kilka minut zauroczeni tym widokiem. Cena  biletu w/g mnie jest bardzo niska, a pieniążki przeznaczone są na renowację i odbudowę zabytku.

Miasteczko ma bardzo ciekawą historię. Etruskowie zamieszkiwali te tereny ponad 2,5 tys. lat temu. Później przejęli miasto Rzymianie. Na rozwój miasta bardzo duży wpływ miało jego położenie, bowiem znajdowało się na szlaku Florencja – Rzym. Ponadto, miał tu swoją siedzibę biskup, co dawało miastu większy prestiż i ściągało rzesze pielgrzymów.
Trzęsienie ziemi w 1695 r. znacznie zniszczyło zabudowę. Miasto zostało odizolowane i zaczęło chylić się ku upadkowi. Ze względu na zagrożenie, mieszkańcy je masowo opuszczali. Wiadukt, którym można teraz dostać się do miasteczka, został zbudowany dopiero w latach 60-tych XX wieku. I od tego czasu miasto zaczęło swoje nowe życie.

Teraz zamieszkuje tutaj tylko kilkadziesiąt osób. Są to, przede wszystkim, właściciele sklepików, barów i restauracji. Miasteczko nastawione jest tylko na turystykę. Jednak, pomimo że jest nielicznie zamieszkałe, to powitały nas po przekroczeniu bramy przepięknie ukwiecone place i uliczki.

Spacerowaliśmy po uroczych uliczkach, zachwycając się tym, co widzimy i przerażała nas myśl, że rzeczywiście kiedyś to miasto może zniknąć. Trzęsienia ziemi, ciągła erozja, która prowadzi do obsuwania się ziemi, to zabójcza mieszanka dla tego miejsca.