Żałuję, że tak późno połknęłam „ bakcyla podróżnika”. Tak się dziwnie składa, że właśnie my starsi mamy silniejsze poczucie upływającego czasu i lęk, że nie zdążymy zrobić tego, lub tamtego.
Tak, tak. Mając lat 20,30, nawet 40-ci mamy przed sobą inną perspektywę, niż mając 60 i więcej. Nie,nie, nic tych rzeczy, że  trzęsę  się ze strachu, ot po prostu trochę mi smutno, że za późno się za to zabrałam. 
Jest mnóstwo wspaniałych miejsc, które warto zobaczyć na własne oczy oraz poczuć  ich atmosferę. Teraz trochę żal, że czas jaki mi pozostał, to mało .

Ktoś mi kiedyś powiedział-„Nie narzekaj, nie marudź, a ciesz się tym co masz, bo i tak masz bardzo dużo”. Cieszę się więc, że zdrowie mi dopisuje, oczywiście z małymi dolegliwościami, stosownie do wieku. Cieszę się, że pomimo wieku, co rusz gdzieś wyruszam. Podróżuję, zwiedzam, smakuję, podziwiam, chłonę swoimi zmysłami cudowności jakie nam oferuje świat i wciąż chcę więcej i więcej.

Jesteśmy zagonieni, zaplątani w naszych pracach, interesach, robieniu kariery, domowym ciepełku i na to aby pojawił się pomysł pt.-„PODRÓŻ”- trzeba nieraz bardzo długo  czekać.
I ja przez długie lata należałam do tej grupy,( delikatnie mówiąc  ) zakręconych w domowych obowiązkach.
Nie myślałam o podróżowaniu . Moje wyjazdy ograniczały się do wakacyjnych wypadów z dziećmi, odwiedzaniu rodziny i sporadycznych spacerów połączonych ze zwiedzaniem . Zawsze coś stało na przeszkodzie, by uzbierać na dodatkowy, dłuższy wyjazd . I tak mijały lata
Teraz gdybym mogła, to wykrzyczała bym  jak najgłośniej, by mnie usłyszało jak najwięcej ludzi.

Zwiedzajcie!
Wyruszajcie i odkrywajcie, to co świat ma wam do pokazania.

Szkoda siedzieć w domu, gdy czeka na nas tyle wspaniałości. I naprawdę nie potrzeba wiele by wyruszyć w Polskę , świat.  Najważniejsze, to motywacja i chęć. Nie potrzeba też dużych pieniędzy, by podróżować i to na pewno nie jest wymówka. Jest teraz tyle podpowiedzi w internecie, w publikacjach , co i jak zorganizować za nieduże pieniądze, że potrzeba tylko trochę chęci i wytrwałości w realizacji pomysłu. Po prostu trzeba chcieć. 

Jestem pełna podziwu dla młodych ludzi, którzy zwiedzają, wędrując wraz z maluchami często przyklejonymi do rodzica w nosidełku lub w plecaku, oraz dla tych starszych, którzy wciąż są głodni podróżniczych wrażeń.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest cała masa ludzi przyklejonych do fotela i prawie zespawanych z monitorem komputera, telewizora. I pewnie dla nich świat zewnętrzny, to „kosmos”. Oni wolą wirtualne zawirowania i tam się czują o wiele lepiej. Cóż, nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. Ale warto bodźcować, motywować każdego, bo spróbować przecież można, a  nóż coś z tego wyjdzie.

A zapewniam, że czeka na nas ogrom cudowności i tutaj w naszym kraju i poza nim i nie starczy jednego życia, by doświadczyć wszystkiego.  Wiem, że blogów o tematyce podróżniczej jest co nie miara i zapewne nie będę oryginalna, ale przecież każdy z nas inaczej odbiera, to co widzi i  oczywiście co innego dostrzega. Chcąc więc zachęcić do zwiedzania i podróżowania od czasu do czasu podzielę się swoimi wrażeniami.